- Darmowa wysyłka od zamówienia od 300zł na terenie Polski
- Darmowa wysyłka od zamówienia od 300zł na terenie Polski
Moje spotkanie z Bobinsaną – amazońską nauczycielką miękkości

Nadszedł czas abym podzieliła się moja historią spotkania z Bobinsaną.
Część z Was wie, że w zeszłym roku byłam w dżungli Amazońskiej. Pojechałam tam, bo czułam bardzo mocne wołanie roślin, wiedziałam, że tym razem to nie Ayahuaska, a jakaś inna roślina, ale nie wiedziałam jaka 🙂
To nie był mój pierwszy raz w dżungli, ale tym razem doświadczanie tropikalnego lasu było zupełnie innym przeżyciem. Przede wszystkim spotkałam się ze swoim ogromnym, wieloletnim zmęczeniem, i pierwsze kilka tygodni mogłam tylko odpoczywać, na szczęście upał i wysoka wilgotność sprzyjały niedziałaniu 🙂 Po kilku tygodniach zdecydowałam się na jedną ceremonię nazywaną Matką i Babcią wszystkich roślin – Aayahuaską – min. z intencją zobaczenia rośliny, która mnie do dżungli zawołała. Ta ceremonia była dla mnie trudna, Aya mnie zdominowała, szamanka była bardzo zmęczona, ale zobaczyłam w trakcie piękny kwiat z takimi odchodzącymi słupkami, mój umysł podważał możliwość istnienia rośliny w takim kształcie, przecież nigdy nie widziałam takiego kwiatu :)) Jak się później okazało to był kwiat Bobinsany 🙂
Zdecydowałam się na samodzielną dietę z Bobinsaną, a wsparcie i opiekę dał mi świetnie zorganizowany ośrodek Psychonauta. To była tak zwana aktywna dieta, bo dalej byłam w roli mamy 🙂 ale poza tym nie miałam kontaktu z żadnym człowiekiem. Codziennie dostawałam postne posiłki pod drzwi i napar z Bobinsany. Bardzo potrzebowałam takiego czasu. Takiego wycofania się z życia i zanurzenia w sobie. Było coś świętego w tym spotkaniu z tak piękną nauczycielką jaką jest Bobinsana.
Bobinsana z każdym pracuje inaczej. Moje doświadczenia przy pierwszym spotkaniu to przede wszystkim spojrzenie w głąb siebie. Bobinsana ukorzenia, sprowadza do centrum i ugruntowuje. Poczułam jak mocno jesteśmy połączeni ze wszystkim i wszystkimi, wiedziałam o tym wcześniej, ale to Bobinsana pomogła mi naprawdę to w sobie poczuć, wręcz na poziomie fizycznym, prawdy w zjednoczeniu i iluzji podzielenia. Te 10 dni spędziłam, w wielkiej wdzięczności i zachwycie dla ogromu obfitości Matki Ziemi, tego jak hojnie nas traktuje, jak nas karmi i tuli. Bobinsana przekazała mi żeby przywieźć ją do Polski, bo nasze serca bardzo teraz tego potrzebują.
Nie wiem czy wiecie, ale Bobinsana często pokazuje się jako syrenka, ma wybitnie wodną energię i tak też pracuje w naszych ciałach, przypływa, odpływa, rozmiękcza, drąży delikatnie jak kropla, ale bardzo skutecznie 🙂
Kiedy wróciłam do domu powtórzyłam odosobnienie. Tym razem krócej, bo 7 dni. Tym razem rozmontowałam zbroję siłaczki 🙂 Jako samodzielna mama mocno zbudowałam w sobie taki pancerz, takie poczucie, że muszę być silna, muszę dawać radę sama. Bobinsana w swej delikatności pięknie poprowadziła mnie do kruszenia tej zbroi, przecież może być delikatnie, można to wszystko subtelniej, w poszanowaniu własnych granic.
Regularnie wracam do spotkań z Bobinsaną. Tym razem w mikrodawkowaniu, tzn. przyjmuje na czczo i tuż przed snem parę kropel, zawsze w uważności. Żyję normalnie w codzienności i nasłuchując jej pieśni, obserwuję jak zmiękcza moje serce i pokazuje mi gdzie jeszcze mam poszukać swojej łagodności.
Gorąco Wam polecam spotkanie z tą niesamowitą nauczycielką miękkości. Jest legalna na całym świecie, jest w pełni bezpieczna, nie jest psychoaktywna, można prowadzić po niej samochód. Jest się w pełni sobą. Lubi kiedy jej się śpiewa, poszerza widzenie snów, podnosi poziom serotoniny, otwiera serce i pozwala uleczyć emocjonalne rany, na planie fizycznym wspiera pęchęrz i jest zalecana przy artretyźmie.
UWAGA nie można jej stosować w ciąży, ani starając się o dziecko (chociaż żadne badania tego nie potwierdzają, ale zielarze z dżungli mówią, że ma działanie poronne).
Justyna
